peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2003

Mieszkań nie ma, a jak są, to jakieś nie tego. Jutro muszę wyjechać, a nadal jestem bezdomny. Pogoda chujowa. Blogi nie działają. Gardło boli. Jedzenie niedobre. Ale kawa niezła.

W ogóle to mam dziś nastrój straszny, więc może zakończę, bo trzeba coś robić, gdzieś pójść, dokądś zadzwonić. Ale proszę mnie dzisiaj nie denerwować, dobrze? No.

Pani Jola płacze na okładce „Przekroju”. ( Pani Jola będzie z tobą marzyć… Pani Jola siądzie ci na twarzy… Kiedy trzeba, klapsa da… ) Pani Jola płacze, bo pewnie mojego bloga czytała.

O, Jolu, Jolu. Nie płacz. Już mi się polepszyło troszkę. Koniec ery kartoflanki, o jakiej wspominał tu w komentarzach któryś bystrzak. Bo za parę godzin pociąg mam. Znów taksówką sama jadę w świat. Z czego wynika to, że. Żywić się będę wkrótce ciężkim stołecznym powietrzem. Oraz ideałami. Oczywiście.

Warszawa wszawa. Na razie przez kilka dni tylko. Tak w ramach oswajania się. Węszenia. Obsikiwania terenu, wiecie. Tak. Jak to leciało?
– Pozdrowienia od Zygmunta oraz inne wyrazy.
– Od jakiego Zygmunta?
– Od Trzeciego Wazy.

To pozdrowienia dla państwa są. Ode mnie, z czystego serca płynące potokiem rwącym. To z „Bruneta wieczorową porą”, zdaje się.

No i to tyle. Bo więcej mi się nie chce. Bo nadal jestem zmęczony. Wszystkim. Wczoraj w telewizorze powiedział mądrze Krzysztof Varga, że Polska to taki kraj, panie, który męczy. Nie nudzi, nie denerwuje. Nie. Męczy. I ja się taki zmęczony właśnie czuję. Polską, do której się to wszystko sprowadza. Całe to gówno.

I tak będzie jeszcze długo. Bardzo długo.

I bardzo mało mi się chce. Bardzo mało.

(A to dla krakusów.)


  • RSS