peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2004

Dzisiejsze „Metro” donosi, że powstała w Polsce organizacja harcerska popierająca związki homoseksualne oraz jaranie trawy. (Obie sprawy w wersji zalegalizowanej.)

W tym samym numerze wypowiedź pani z zethape, że zethape się opiera na wartościach chrześcijańskich i że tamci to co to ma w ogóle być.

Więc zethape nie dostanie już więcej ani grosza, kiedy będzie mi ładowało w Albercie zakupy do siaty (obok puszki „Zbieramy na obóz”).

Bo zethaer i tak nigdy nie dawałem. Tym bardziej.

Rozmowy w pracy

1 komentarz

- A wie pan, że Jankowski ma siostrę bliźniaczkę, która mieszka z nim na plebanii?

- Taak? To może ona za tymi chłopakami biegała, a oni myśleli, że to prałat?

Pamiętnik

3 komentarzy

nocne mijają nas
stoimy
ty masz niebieską czapkę
ja mam niebieski szalik

w domu

(Napisaliśmy ten wiersz ze Zdzirą, stojąc.)

Naturalnie

9 komentarzy

Po wyjściu z pracy podstawowej musiałem się wczoraj udać do pracy uzupełniającej. Oczywiście pomyliłem autobusy, zamiast do sto siedem wsiadłem do sto siedemdziesiąt coś tam, przez co znalazłem się nagle na ulicy Odyńca. Idąc wolnym krokiem w stronę Racławickiej, po prawej miałem jakiś park, w nim jakiś ogródek jordanowski, coś takiego. Nieważne zresztą. Bo co innego jest ważniejsze w tym momencie – liście. Gdyż już są. Zajebiście. Takie jesienne, zalegające, szeleszczące. Tak, pewnie są już od dawna, lecz zauważyłem je dopiero teraz. Dopiero wczoraj po południu. Bo w centrum jakoś ich nie widać.

I jeszcze chciałem się pochwalić, że u mnie już zaczęli grzać. Tylko jednego nie rozumiem. Mam grzejnik ciepły do połowy. Co z resztą?

Zimno jak chuj. Kaloryfer nie parzy, jeszcze nie zaczęli grzać. (Z jakiej to piosenki?) Wczoraj prawie cały dzień spędziłem pod kołdrą. Akurat na poniedziałek trzeba było coś tam zrobić (już coraz mniej mnie jara to robienie czegoś tam przez weekendy), więc spod kołdry wystawały dwie ręce (w jednej papier, w drugiej ołówek) i głowa. Tylko. Cała reszta pod spodem. Żeby szron nie osiadł.

Praca, sen, praca, sen. (Moja kołdra nazywa się Blue dreams.) Sen, łazienka. Jedzenie. Wyjście na moment. Powrót. Praca, sen. I tak ciągle. Taki tryb życia nie jest wcale najgorszy, naprawdę. Kiedy myślałem, że jest już jakaś 16.00, okazało się, że dopiero 13.34. Absolutna wydajność i wygoda. Podstawowe funkcje życiowe, niczego mi więcej nie trzeba. Spokój. Powinno się w biurach i urzędach umieszczać ludzi w łóżkach, pod kołdrami.

Wczoraj też urodziny Zdziry, co tu kryć, postarzała się troszkę, o rok, choć to przecież jeszcze nie są sześćdziesiąte. Praca, sen, praca, sen, obiad, ciasto, alko. Zdrówko!

Pyszne ryby

3 komentarzy

Poprosiłem o dwadzieścia deko surówki z porów. Młodzieniec z wąsikiem odważył i mi podał, pytając, czy nie mam ochoty na ryby.

- No jakoś nie – szczerze mu odpowiedziałem.

- Bardzo pyszne mamy ryby dzisiaj, proszę pana – on mi na to.

Dziwny jakiś. Zabrałem koszyk i uciekłem.

Potem wpadłem do H&M-u. Bo jakoś po drodze. Tam na piętrze koleś w beżowym swetrze oglądał beżowy sweter wiszący na wieszaku.

No co za sobota. A to jeszcze nie wszystko.

Mam podniebienie poparzone pizzą.

Burmistrz Mińska Mazowieckiego wyrzucił urzędniczkę, bo w internetowym serwisie randkowym poszukiwała życiowego partnera. Niewinną „wizytówkę” ze zdjęciem uznał za zachowanie niegodne urzędnika samorządowego.

Teresa Pyzdra – drobna, nieśmiała blondynka, 33 lata. Opowiada ze łzami w oczach: – Był luty ubiegłego roku. W lokalnej gazecie wygrałam konkurs na wiersz walentynkowy. Nagrodą była kolacja. Poszłam z siostrą i koleżanką, bo od dwóch i pół roku byłam samotna. Poczułam się podle. Wpadłam na pomysł, żeby umieścić wizytówkę w serwisie randki na portalu interia.pl. Zapisałam się też do dwóch tradycyjnych biur matrymonialnych. Nie myślałam, że ktoś to odbierze negatywnie. Przed wakacjami poznałam Leszka. Zawrócił mi w głowie i o wszystkim zapomniałam. [...]

Wizytówka to zaledwie kilkanaście informacji o sobie: „wzrost – średni, znak zodiaku – rak, sylwetka – zwykła, kolor oczu – zielone”. [...] „Orientacja seksualna – tylko mężczyzn. Jestem: ciekawa, idealistka, otwarta, uważna, zadbana” itp. [...]

Przedostatnia ramka to „erotyka”. Pani Teresa wyklikała m.in.: eksperymenty, masaże erotyczne, francuska miłość, po ciemku, tradycyjny, romantycznie, w wodzie, z zawiązanymi oczami. [...]

Sprawdziłem, co pominęła: sado/macho, fetysze, on-line, ostra jazda itp.

„Zamieszczenie w internecie publicznej informacji z zakresu Pani życia intymnego dotyczących preferencji (potrzeb) seksualnych i publicznego zaproszenia do składania ofert ich zaspokojenia podważa zaufanie do Burmistrza Miasta i Pani wiarygodność przy wykonywaniu obowiązków służbowych” – napisał burmistrz Zbigniew Grzesiak w wypowiedzeniu.

[Gazeta.pl]

Dick4Dick. Taki zespół. Obiecująca nazwa, niczego sobie wykonanie. Nawet laski od marketingu łapały momentami klimat. Niestety, kierownictwo elitarnego klubu, w którym odbył się koncert z okazji, nie podzielało fascynacji ludu sztuką niskobudżetową.

Imprezy w środku tygodnia przynoszą zwykle element zaskoczenia.

Spóźniłem się dziś do pracy, bo budzik w moim hitlerowskim telefonie nie zadzwonił już drugi dzień z rzędu. (To nie był dobry pomysł, żeby zamienić Nokię na Siemensa. Teraz to wiem. No i co.)

Szefowa: Już myślałam, że pana porwał Mosad. Zastanawiałyśmy się nad okupem.

Ja: Cieszy mnie wiadomość, że myślała pani o ZAPŁACENIU okupu.

Szefowa: No wie pan, jest pan dla nas bardzo cenny.

Stoję przy kasie w sklepie (to moje ulubione miejsce w życiu), nagle podchodzi pani ze świstkiem w ręku (na oko pozytywna parafianka, radio maryja 16 godzin na dobę, w czasie kąpieli trochę głośniej), no i ta pani krzyczy(kiedy ja już zakupy nieekologicznie do tych ich reklamówek) (do kasjerki krzyczy):

- Proszę pani! Ja tu widzę trzy pozycje! Czy wykreśliła pani dwie pozycje ogórków?!

[Pozycja na ogórka:

w zielonym mundurze
na skórze]


  • RSS