peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2005

Podczas mijającego, pełnego wydarzeń weekendu, doszło w pewnym momencie do rozmowy o burzy, która w sposób gwałtowny przetoczyła się w piątek nad miastem.

Pip: – Ja w czasie tej burzy byłem na zewnątrz…

Ajn: – A ja byłem na Dworcu Centralnym!!!

- Wiesz, co Osamabinladen chce zrobić? Słuchałeś radia dziś?

- Yyyyy…, to znaczy słuchałem, ale nie tej fali.

- Ale to nie jest takie proste. Musiałby się znać na literaturze…

- I co?! Myślisz, że jak będziesz siedział w domu, to nagle ktoś zadzwoni do drzwi i powie: „Cześć, znam się na literaturze i cię kocham”?!

Uważam, że nachalna propaganda górnictwa, jaka miała dziś miejsce w Warszawie, powinna spotkać się ze zdecydowanym sprzeciwem zdrowej tkanki społeczeństwa.

Proponuję zorganizować za tydzień kontrmanifestację. Lotników.

Znosimy regał na dół. Wpychamy i przymierzamy. Nie wchodzi. Bokiem nie wchodzi, przodem nie da rady, obrócić też nie i inaczej również. Nie mieści się, kutas. No nie chce wejść w ten samochód! To go z powrotem na górę, a co, taka przechadzka. Z regałem na spacer, proszę miłej pani. Tak. To dobrze robi na politurę.

Dwóch panów z meblem, nie licząc reszty rzeczy. Na górze biurko, książki, komputer, książki, książki, książki, płyty, ubrania, książki, ubrania, ubrania, ubrania. Dostaję kurwicy, depresji i histerii w jednym, ale przecież dam radę, wiem; bo co dwóch, to nie jeden, a że Ebo występuje z Patrykiem – aż trzech. Zatem koniec jest bliski, dobry koniec.

A na dzień dobry dzisiaj najlepsze czereśnie.

[* by Tadeusz Nowak]

Podpierdalam Ciechowi piękny i pouczający wiersz stąd i ogłaszam rozpoczęcie łykendu.

to nieprawda że chcemy
wyruchać romana
że pragniemy w kaczora
powsadzać banana

kłamstwo że tuskowi
donalda strugamy
a na organach religi
sprośne nuty gramy

bujda, że z lepperem
tarzamy się w sianie
i męczymy stana
póki mu nie stanie

o cimoszewiczu
też ohydne plotki
…no może raz jeden
zdjęliśmy mu majtki

my już wybraliśmy
dawno on wybrany
jeden nasz kandydat
chłopiec malowany

bez wąsa lecz z głową
w całej polsce znany
boskim pipem go zowią
na niego stawiamy!

Nie wiem, czy czegoś nie przekręciłem, ale:

Ponieważ brazylijskim gejom, z którymi mieszkałam w Brighton, wyjście z domu zajmowało dużo czasu, postanowiłam sama pójść na plażę, zanim mi słońce ucieknie. Założyłam różowy kostium kąpielowy, kapelusz, a w buty wpięłam kwiaty. Dochodząc do plaży, nie rozglądałam się, bo nie wypada. Usiadłam na kamieniu, noga na nogę. Po paru minutach zaczęłam rzucać dyskretne spojrzenia. Zobaczyłam tłum złożony z samych nagich facetów. Niektórzy z nich patrzyli na mnie złowrogo.

(Dodam jeszcze w temacie, że Zdzira jako jedyna znana mi kobieta bawiła się kiedyś w Fantomie. Weszła do darkroomu dzierżąc kubek herbaty – z zamiarem wypicia go tam – czym wywołała spory popłoch wśród bywalców.)

„Wszyscy czekali do północy, by móc złożyć mu życzenia. W prezencie dostał piłkę do nogi”, czytam rano w autobusie. Po „Grach wstępnych” i „Piłach” od razu mam tylko jedno skojarzenie. Najpierw się trochę dziwię, że do nogi piłkę, a później się do siebie uśmiecham.

(À propos prezentów, to od Ebo, muszę się pochwalić, dostałem cudne: popielniczkę w kształcie gondoli, piękną, oraz lajfstronga najki – wszystko prosto z Norwegii.)

Wchodzę do gabinetu w drżeniach i bojaźniach. Pani doktor na mój widok uśmiecha się promiennie, wskazuje mi miejsce siedzące oraz mówi:

- Słuuuuchaaaam.

- Mam podejrzane przebarwienie po opalaniu – wyznaję.

- Proszę pokaaazaaaać.

Pokazuję.

- No rzeczywiścieee. Przebarwieeenieeee.

- No i?

- No i zniknieee. Na jesieeeniiiii.

Wszystko to trwało jakieś kilkadziesiąt sekund. A wziąłem pół dnia wolnego i poinformowałem wszystkich, że być może nie dożyję gwiazdki.

O pięknej porze weekendu spotkałem się z chłopcem z Bełchatowa i wysłuchałem z jego ust zajmującej opowieści o mieście.

W Bełchatowie są same bloki do mieszkania i zakłady, przede wszystkim kopalnie (bądź kopalnia) węgla brunatnego. Znajduje się tam również wielka dziura w ziemi, bardzo głęboka. I nie wiadomo, czy od dziury, czy od kopalń, ale występują tam najsilniejsze w Polsce trzęsienia ziemi. (W Bełchatowie.) A każde trzęsienie miasto zapowiada syrenami.

W Bełchatowie stoi elektrownia, podobno widoczna z kosmosu. Jedyną zaś atrakcją turystyczną okolicy jest punkt widokowy zwrócony na przemysł. Warto tam przyjechać o 16.00, postać chwilę, popatrzeć, potem do miasta „na zakupy” (tak powiedział) – i z powrotem na punkt, do punktu; gdy się ściemni. Największy dźwig ma bardzo dużo metrów i pięknie się prezentuje w sztucznym świetle.

W Bełchatowie przed wojną było 3,5 tysiąca mieszkańców, ale większość stanowili Żydzi, dlatego też po wojnie zostało Bełchatowian zaledwie 1,5 tysiąca. Ponowne narodziny miasta (znanego już w XIV wieku) nastąpiły w złotej erze lat siedemdziesiątych.

Nie wiem, czy wszystko zapamiętałem dobrze, być może coś przekręciłem, coś dodałem. W sposób znaczący z oznajmioną prawdą na pewno się nie mijam. Michał Kaczyński napisał kiedyś wiersz, w którym wspominał o kolegach „z miast tak chujowych, że gorzej jest tylko w Bełchatowie”.

Sądzę, że Bełchatów wart jest naszych odwiedzin tego lata.


  • RSS