peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2005

Wydra po udarze

22 komentarzy

Mateusz zjada polędwiczki, opowiada mi artykuł z „Faktu” (rozkładówka): rozwolnienie zniszczyło związek Patrycji Markowskiej. Siedzimy w Between Us na antresoli, w rogu przegięty dres z kochankiem: Wawa męski konkret o gestach baletnicy. Spoko, luzik, strzała. Potem kino. „Gnijąca panna młoda” w towarzystwie Renaty. (Warto!) Sprawdzian: nie korzystam przed seansem z toalety. Dzięki temu wiem, że długo mogę trzymać mocz. To bardzo ważna informacja, dodatni plus w sytuacji, gdybym kiedyś chciał się związać albo coś takiego. (Lubisz wiązać?)

Kiedy wracam późną nocą po odbyciu zwyczajowej alkoholizacji, śpi koło mnie w autobusie ktoś. Tuli przez sen papier po kebabie, sos mu ścieka. Wysiadam na właściwym przystanku, kieruję się w stronę skrótu. „Dlaczego tędy?”, słyszę. Odwracam się. „Lepiej prosto!”, mówi (do mnie?) chłopak, którego (raczej?) nie znam. Zresztą, nie widzę go dobrze. Więc udaję, że nic, nie słyszałem. (Takie akcje mi wychodzą najlepiej.) I kiedy już przy bloku rozglądam się, zanim wejdę do klatki, widzę, że idzie za mną – on; taki wolny cień. Ale kto to?

„Jesteś twardy. Ale czy przez to bardziej męski?”

City zen

9 komentarzy

Dwudziesta pierwsza, a ja dopiero z pracy. Zmęczony, ale nie zdenerwowany, gdyż wbrew zwyczajom miasta, w którym żyję, zdarza się to pierwszy, drugi i wiem, że sporadyczny raz.

Ujazdowskie. Na przystanku w stronę Wilanowa zwracam uwagę na chłopaka z białą laską. Opiekująca się chłopakiem kobieta zwraca uwagę na mnie. „Pan długo tu jeszcze będzie stał?”, pyta. „To zależy”, odpowiadam, sprawdzając godzinę i rozkład. „Bo trzeba mu powiedzieć, jak przyjedzie sto szesnaście”. „Tak się składa, że właśnie na sto szesnaście czekam”. „Świetnie”. I zostajemy sami.

„Zaraz będzie”, informuję go i z tego wynika rozmowa. On taki mogący mieć najwięcej pretensji do życia, a okazuje się, że dziennikarstwo dzienne na UW, że w chórze śpiewa, że z próby chóru właśnie wraca, a wieczorami lubi czytać. Opowiada niczym świetny dowcip, jak to zamiast na Wilanów poszedł na przystanek w kierunku Chomiczówki i gdyby nie dobrzy ludzie. „Na Chomiczówkę bym pojechał!”, powtarza bodaj drugi raz z jeszcze większym niż poprzednio uśmiechem. Swoim zwyczajem kiwam głową, gdy go słucham. Głupi! No niepotrzebnie przecież!

Niepotrzebnie do siebie bierzesz wszystko, rozumiesz, niepotrzebnie, słyszę to bardzo często i w takich chwilach jak wczorajsza wiem, że nie mam powodów się przejmować. Bo jakie przy nim mogę mieć powody. Rozumiesz? Ta wiedza jest jednak po nic. Mam źle skonstruowany organizm, mało co przenika i zostaje. Lecz scena, niech chociaż ta scena: Stanisław Jachowicz for Peep; cienka powiastka z morałem. Naiwny akt objawienia w przejaskrawionym świetle – bardzo długo będę to pamiętał, ale nauki z tego mieć nie będę ni nauczki. Głupi.

Potem, kiedy już jedziemy, okazuje się, że wsiedliśmy do złego autobusu, moja wina, który skręca w Chełmską, do zajezdni. Ma zmienioną trasę. Wyprowadzam chłopaka, ostrożnie, spacer na właściwy przystanek. Przez co spędzamy razem odrobinę więcej czasu.

Przegraliśmy

10 komentarzy

Przeżyjemy.

Tusk. Z dwóch kaczorów wybieram Donalda.

Wszedłem na ogłoszenia na Gejowie, bo lubię czasem poczytać, co ludzie tam wypisują, i znalazłem jedno ogłoszenie, w którym wiek i wymiary zgadzały się z tymi, jakie ma chłopak, z którym spotykałem się od dwóch tygodni. No i założyłem sobie nowe konto i odpisałem z tamtego konta na to ogłoszenie. No i przyszła odpowiedź i okazało się, że to on. Pomyślałem: Mam cię, gogusiu!

„Jakich cech szukasz u przyjaciół, a jakich u partnera?”

„Masz więcej znajomych płci żeńskiej czy męskiej?”

„Piękny model i inteligentna bestia – kto jest dla ciebie bardziej interesujący?”

No i weź tu z takim.

Wchodzę do kuchni i po obu krańcach stołu (jego i moim) widzę rozłożone gazetki Elei. Jesteśmy z moim współlokatorem bodaj jedynymi osobami na świecie, nie licząc emerytek, które czytają reklamówki – na dodatek najlepiej, kiedy każdy z nas ma swoją.

Dlaczego? Wyobraź sobie: Znicz Ospa – 1,29. Kożuch damski syntetyczny – 59,99. Nektar marchwiowy różne smaki – 1,48. Hellou!

Wycieczki osobiste

6 komentarzy

Kraków jest świetny, gwiazdy literatury zabawne, a katar zdecydowanie warszawski, gdyż dopiero po powrocie znów mnie wzięło. Na dodatek to nie wszystko, ale nie będę się użalał nad sobą; tyle powiem, że hetero są zbyt często ci, którzy nie powinni.

Pamiątki: koszulka z napisem „Nie ma lepszego od Jana Pawła II”, dwa małe świeczniki z Matką Boską w nieprzystojnym rozkroku, jeden z pastuszkiem, któremu coś obcięło stopy oraz maskotka – psychodeliczny pajacyk skonstruowany przez chore umysłowo dziecko. Do tego trochę książek, trochę gazet, na których lekturę i tak przecież nie będę miał czasu. Nowy „Ha!art” w Annie Okrasko, nowa Michaśka w styczniu.

2:1

8 komentarzy

Masz dwa lata i talent, czytam dziś w mailu od kogoś, kto się zna najbardziej. Jak miło. Parę dni temu noga mi się lekko powinęła, teraz powrót do normy. Cokolwiek to może oznaczać. Trzeba tylko wreszcie zacząć działać, żeby słowo zamieniło się w czyn. (A czyn to też słowo.) Wszystko przede mną. Ciągle. Luzik.

Boli mnie gardło i tracę powoli apetyt. Jutro jadę do Krakowa. Pogoda średnia, dzień papieski w tle.


  • RSS