peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2007

W Kulturalnej bawi mnie robienie ukradkiem zdjęć ludziom przy stolikach obok. Już się upiłem troszkę, opowiadam Mariuszowi śmieszno-smutne historie moich byłych związków czy romansów. Wcześniej byliśmy na filmie „Listy z Iwo Jimy” i jego obejrzenie skłoniło mnie do picia. Bo tak jak nie jestem lewakiem, choć wszyscy mnie o to posądzają, jestem bezwzględnym pacyfistą: kretynizmem jest dla mnie oddawanie życia za jakieś abstrakcyjne wymysły (państwo, kawałek ziemi) przechowywanych w bezpiecznych miejscach polityków. W filmie oddają życie prawie wszyscy. Potrafię sobie wyobrazić bardzo niewiele powodów, o które mógłbym walczyć, ryzykując najwięcej. Choć podobno nie zna życia, kto nie służył w marynarce.

„Możesz mi przysłać jeszcze jakieś zdjęcie? Na obu wyglądasz tak samo”.

No kurwa. A jak mam wyglądać? Różnie?

Nazywam się Violetta Chłopec.

W Regeneracji podchodzi do Agaty koleś i zaczyna z nią rozmawiać. Na mnie oczywiście nikt nie zwraca uwagi. Wreszcie koleś trochę zwraca.

- A wiecie co – mówi – bo w ogóle to ja mam dzisiaj urodziny, więc może czegoś potrzebujecie? Coś wam podać, zamówić?

- Taksówkę – cedzę, a on oczywiście odchodzi zaraz potem.

Agata: – Kiedy zobaczę, że ktoś cię podrywa, podejdę i powiem: „Kochanie, chodźmy stąd, bo się nudzę”.

Wyrwałem sobie wczoraj trzecią z czterech ósemek, które muszę usunąć, by założyć aparat ortodontyczny. Ciągnie się to strasznie długo, ale takie wyrywanie to jest cała ceremonia, do której trzeba się odpowiednio przygotować. Zaczęło się od zemdlenia za pierwszym razem, będącego w prostej linii potomkiem napadów histerii, jakich doświadczałem w dzieciństwie, ilekroć chciano mnie zaszczepić w lokalnej przychodni. Będąc dzieckiem, bałem się nawet fryzjera (nożyczki), o dentyście nie mogło być więc mowy.

Ostatnio jednak sytuacja uległa znacznej zmianie: wczoraj, kiedy wyrwałem sobie, a raczej pozwoliłem sobie wyrwać trzecią z czterech ósemek, których wyrwanie jest koniecznością, stwierdziłem, że moment wychodzenia zęba z dziąsła jest momentem niezwykle przyjemnym. Długo jeszcze chodziło za mną to uczucie, którego nie jestem w stanie opisać, które przy tym ciągle mogę mieć na zawołanie, by wywołać dziwny dreszczyk. Dobrze, że wziąłem na pamiątkę ząb – będzie mi przypominał o moich masochistycznych skłonnościach.

I ciągle sobie zadaję pytanie: czy w aparacie można całować się i robić laskę, czy też nie.

Kupiłem wczoraj żelazko, bo kosztowało mało. Żelazko dobrej marki (firmowe), promocja tylko do jutra, nie wolno się zastanawiać, okazja. Nie prasowałem niczego z rok, bo nie musiałem. Mam nadzieję, że jeszcze umiem.

I chodze tak se z tym żelazkiem po Sadyba Best Mall. W aptece mijam Wandę Rapaczyńską. (Kupowała rapacholin? Hehe, dobre nie?) „Ach, co to była za afera!”, przypominam sobie…

Szkoda mi tamtych czasów, człowiek po studiach był, miał nadzieję. Szkoda mi tamtych afer. Miały klasę.

Teraz mamy afery i wszystko kartoflane.

W sobotę przychodzi nam do głowy, żeby pojechać do Łodzi. To jedziemy! Ebo wprawdzie był niedawno, lecz mu najwyraźniej mało. Ja byłem trzy lata temu – ale nie posmakowałem nocnego życia miasta. Okazało się, że nie ma czego żałować. W perle tamtejszego pedalstwa, Narraganset, panuje atmosfera rodem z karaoke w Toro. Obciach! Ton zresztą nadają goście: na parkiecie gorsze pół Warszawy. A gdy na scenę wkracza drag queen udająca Cher, krzywią się największe cioty. Wiadomo: pokażmy społeczeństwu, że się od niego wcale nie różnimy. Stąd pewnie te tak liczne flanelowe koszule. Brakowało tylko siekier, by z miejsca pójść rąbać Rospudę.

A w ogóle to jest w Łodzi bardzo ładnie, bardzo szaro, trochę biednie. Nic dziwnego, że to stamtąd rodem są krytycy literaccy, którzy teraz postulują „neomarksizm” w swoich artykułach.

Minął już okres, kiedy mój prawie idealny układ z Ebo nieliczny laicy uważali za związek. Ostatnio pojawił się pogląd, że jesteśmy braćmi. Pewnie przez to strzyżenie głów prawie na łyso – dwie łyse pały jak dwie krople wody.

Tymczasem znacznie się różnimy. I nie chcę nic mówić, ale wkrótce miną dwa lata, odkąd mieszkamy razem.

„Cześć, chciałbym cię poznać, ale mam delikatną sprawę”.

czarna nida, czarna
rzeka to koszmarna
topi się w niej chłopiec
chciał tylko wziąć kąpiel

koniec


  • RSS