peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2007

Trzy dni urlopu, a tyle wolnego! Więc dwa wyjazdy, dwa różne pakowania. Nie jest łatwo skomponować odpowiednią garderobę. Prognozy pogody różne, Dziennik ponoć przepowiada śnieg z deszczem od środy.

Mam w torbie bikini i brosze… aaa, wezmę też płaszcz i kalosze!

Maciej Giertych też ma defekt nabyty w drodze wychowania.

Defekt ma na imię Roman.

Tu czytaj.

Na Centralnym czynna tylko jedna kasa międzynarodowa. Kolejka na kilometr. Ale nie irytuję się zbytnio: kontakt z cywilizacją należy okupić cierpieniem; wiem to.

Prawdziwa mieszanka ras i narodowości. Rodzimy wykształciuch robi awanturę. Kasjerce wszystko jedno: chcesz jechać, musisz poznać, kto tu naprawdę rządzi! Ona nigdzie nie jedzie, więc pewnie zazdrości. Przez najbliższy tydzień będzie pikowała kalarepę na balkonie.

Chmurzy się, ale nie pada. Polska to niezłe jaja.

Dżiandudża

6 komentarzy

Prawie całą niedzielę przeleżałem w łóżku, oglądając „07 zgłoś się”, śpiąc i wypijając trochę (naprawdę trochę) alkoholu. Jako samotny i niekochany człowiek w ciężkiej depresji – miałem do tego prawo.

Wieczorem rozmawiałem z Ebo, mając przed oczami czekoladę przywiezioną mi przez niego z Mediolanu: „Jestem sam, nikt mnie nie kocha, więc mogę nic nie robić cały dzień, tylko chodzić i powtarzać w kółko dżiandudża„.

W autobusie kłócą się dwie stare cioty. Nie słyszę dobrze, bo siedzę za daleko. Za daleko też, by włączyć dyktafon.

- Zamknij tego katolickiego ryja! Napijesz się, dziadu katolicki, i gadasz potem głupoty. Więcej cię nie zaproszę do samochodu. Dziada katolickiego nie chcę znać! Niech dziady katolickie pod drzwiami idą stanąć! I nawet nie jadę do tej Galerii, bo tam nie ma po co – wykrzykuje jeden, drugi tylko coś tam mruczy.

Potem ten głośny wstaje, przechodzi przez całą długość autobusu aż do kierowcy.

- Nie znam dziada katolickiego, nie znam, nie będę słuchać, do widzenia!

Obok mnie katolicka baba, pod nosem: – Nie musisz!

Coś skręca, ale jeszcze nie widzę numeru tego autobusu. Niebo jest zachmurzone i kurewski wiatr. Matka trzyma na kolanach dziecko, dziecko coś bełkocze, rozumiem z tego tylko dwa słowa, ale chyba nie rozumiem jednak, bo brzmi to jak „piję krew”.

Podchodzi dziewczyna z reklamówką. Na reklamówce napis PENTAGRAM. Chcę zrobić zdjęcie, ale niestety nie mogę, bo właśnie podjeżdża autobus, który – jak się okazuje – jest mój.

No to wsiadam.

Shock me

8 komentarzy

Tak, ostatnio i ja oszalałem (choć to może za duże słowo) na punkcie artysty (to w tym wypadku słowo odpowiednie), który nazywa się Mika. Bo po pierwsze, rzadko zdarza się w miarę niekryjący się ze swoim pedalstwem artysta, który jest na dodatek przystojny, a po drugie – jest też czego posłuchać.

Wczoraj, pomiędzy jedną randką a drugą (czasami robię to hurtowo), odgrzewałem w domu kopytka i darłem się „love today, love todaaay”, aż normalnie nie mogłem przestać.

Darłem się i darłem się (i darłem), korzystając z nieobecności Ebo, który pojechał nie na Mysiadło i nie do Sieradza, tylko do Mediolanu.

Nienawidzę go za to.

Automaso

10 komentarzy

Zrobiłem sobie krzywdę na głowie i wyglądam teraz jak taki jeden znajomy-nieznajomy Renaty, co jak mnie o niego zapytała Agata, ile według mnie ma lat, odpowiedziałem, że czterdzieści trzy, a okazało się, że dwadzieścia dziewięć; przynajmniej tak twierdzi. Mimo to ciągle uważam, że własnoręcznie strzyżenie się to świetny pomysł.

Co mam jednak zrobić w obliczu czekających mnie niebawem spotkań towarzyskich? Gustowna chustka? Futrzany toczek? Ciągłe łapanie się za głowę?

Wielkiego mojego uroku mam dzisiaj tylko połowę.

Kury komuniści nie szanowali żadnej świętości.

„Wierny Bogu lud Polski nie widzi godniejszej osoby na stanowisku Metropolity Warszawskiego poza Arcybiskupem Stanisławem Wielgusem, a jeśli w Jego życiu zaistniała chwila słabości – wybacza bezwzględnie”, napisała do papieża polska rzecznik praw dziecka, Ewa Sowińska.

Jaki krwisty styl! Takie pióro nie może się zmarnować.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4068278.html


  • RSS