peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2007

Ręce śmierdzą mi rybą, bo do jedzenia jest suszi, a ja nie radzę sobie z pałeczkami. Kupuję dziewczynom kolę. Dostaję butelki i szklanki.

- Wlać wam? – pytam groźnie.
- Tak!!! – odpowiada Agata.

Exklu

Brak komentarzy

- Fajnie tańczy ten koleś w szortach.
- No co ty.
- A, sorry. Myślałam, że on nie na poważnie.

Zupełnie nie rozumiem sporu o to, gdzie w Sejmie zawisnąć ma Matka Boska Trybunalska. Jeśli zwolennicy udekorowania nią flagi państwowej żyją w zgodzie z własnym światopoglądem, odpowiedź wydaje się prosta: miejsce matki jest w kuchni.

No i siedzę taki zmęczony tym wszystkim, czekam na autobus, dochodzi chyba 21, ale nie wiem na pewno, i nagle z pobliskiej lodziarni Soprano wyłania się dziewczyna, podchodzi do mnie i mówi:

- Przepraszam, czy mógłby mi pan pomóc wnieść tego loda?

Obok taki duży, ale sztuczny. Śmietana i kakao. Mhm. Zatkao. Ale wstałem, wniosłem i przez moment czułem się jak macho.

Najgorsze są te złe sytuacje, za które nie można obwinić nikogo poza samym sobą. W sobotni wieczór uderzyłem się przed pójściem spać.

Ale ma to też ekscytujący aspekt: odgadywanie, kto napisał smsa, kiedy nieznany numer, bo zalany; bo pozostał w (świętej) pamięci utoniętej nokii. Na ogół mi się udaje. Każdy ma jakieś cechy szczególne.

Można to potraktować jako niekonieczny, ale zajmujący eksperyment.

Na stadionie Skry jest gdzieś ponoć nowy klub pedalski, ale my idziemy gdzie indziej, bo mamy zaproszenia. Tam czujemy się jednak jak na kiepskich wakacjach. Ze sceny muzyka rege (błe), a każdy, do kogo podejdziesz, zaręcza, że rege nie znosi. Dobrowolna tortura. Wyborna impreza.

To jeszcze nic. Bo kiedy w kiblu przed sikaniem sprawdzam, czy ktoś mi może przysłał smsa, telefon wpada do środka. Nie działa! Katastrofa.

Więc wracam do domu. Nie sposób bawić się w takich warunkach. Zamęczam taksówkarza opowieścią o tym, co się stało, a taksówkarz: „Tak, dziś jest jakiś taki dzień… Niedawno wiozłem do szpitala gościa, który dostał za nic w twarz butelką.”

Brukiew (karpiel) (Brassica napus var. napobrassica) – odmiana dwuletnia. W pierwszym roku wegetacji powstaje wieniec liści odziomowych [sic!] oraz korzeń spichrzowy. W drugim roku wegetacji pęd nasienny. Uprawiana jest w strefach klimatów umiarkowanych i chłodnych, warzywna i paszowa. W drugim roku, gdy kwitnie, stanowi ważną roślinę miododajną. (Wikipedia)

„Potocznie brukiew to tanie, poślednie jedzenie dla ubogich. Kariera kawioru także zaczynała się z takiej pozycji”. (Agnieszka Kręglicka, „Wysokie Obcasy”)

brukiew.jpg

GG

9 komentarzy

Czytam rano w gazecie, że w niedzielnej paradzie normalności brały udział dzieci opatrzone hasłem „Byłem płodem”. To w końcu płód czy życie poczęte? Zwolennicy Giertycha doświadczyli najwyraźniej pomieszania języków.

Mariusz 10:04:43
byles na paradzie normalności?
Mariusz 10:04:53
nie widzialem cie!
Ja 10:05:03
bo bylem przebrany za dziecko poczete
Ja 10:05:09
i owinalem twarz łożyskiem

Randka.

Spacer.

Stare Miasto.

Scena.

Na scenie Jacek Cygan.

Wzruszenie.

Ramion.

Na Chłodnej wieczór singla zorganizowany przez młodzież. Na dźwięk słowa „młodzież” staram się nie garbić. Próżne jednak starania. Wieczór taki sobie. Dostaję jednak komplement: „To fajnie, że mimo swojego wieku czujesz się młody duchem”.

Super.


  • RSS