peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2007

Chwyla

6 komentarzy

przerwy.

Poruszenie

1 komentarz

- To twój telefon? – pyta przytulony Mistrz Deskorolki.
- Nie, brzuch – muszę przyznać.

Mama nakarmiła bigosem. Mama dba o (morale) syna.

Żeby jeździć do Tesco nocą na zakupy.

Resztki rodzinnej iluzji rozpadają się ostatecznie w wigilię. Późnym poniedziałkowym wieczorem jedziemy pustą drogą do Warszawy.  Samochód wyładowany bagażami. W radiu same kolędy. Tanie skojarzenia nasuwają się same. A to tylko moja matka rozpoczyna nowe życie.

I nie wiadomo, co dalej.

Dinozaury

6 komentarzy

Przychodzimy z Ebem na imprezę, która, jak się okazuje, odbywa się w mieszkaniu Misu. (Krzyż nad drzwiami sypialni!)

Na imprezie młodzież bawi się w oldskulowym klimacie.

- Słuchają Backstreet Boys w taki sposób, w jaki my słuchalibyśmy Janis Joplin.

Ałaja!


oraz pomyślnych terapii po spędzeniu cudownego czasu w miłym, rodzinnym gronie życzy wasz apostoł dobrej nowiny, czyli ja (bo tak naprawdę zawsze chodzi o mnie).

Słodki, mdlący zapach żebraka siedzącego u wylotu schodów do
podziemia w centrum. Musisz go minąć, wracając ze świątecznych zakupów w Galerii. Zapach jednego towarzyszy ci do
następnego; krótko. Tani obraz. Tani kontrast. Spektakl wenezuelskiego teatru
telewizji. Co zrobić? Taka koszulka od
Zienia. 250 złotych i napisane Zień. I jaka bawełna!
. Ale trzecie cytowanie
tego samego autora to byłaby absolutna porażka. Więc nic. Nie pada śnieg. Jest brudno,
ciemno. I kończy się wyjątkowy rok. Masz mały kryzys.

W tramwaju siedzi pani, czyta list. List! A nie widziałeś
listu już od lat. I nie wypada, lecz zaglądasz przez ramię i czytasz: „Z perspektywy
czasu myślę, że to był lęk przed powiedzeniem mi prawdy. Płakałam. Płakałyśmy
obie”. To twój przystanek, wysiadasz.

Z urodzin Renaty wracam z przetrąconym kciukiem. Albo nie wiem, jakim. Kciuk mnie boli strasznie, bo jak upadłem tańcząc, bo byłem najebany, cały ciężar ciała ciążył na tym kciuku właśnie. Gdybym go jednak złamał, to byłby spuchnięty. Ta myśl mnie trzyma prosto. Oraz pamięć o tym, by robić wszystko lewą ręką. (Wszystko.)

Z urodzin Renaty wracam z przetrąconym kciukiem. Na śmietniku obok domu ktoś wystawił taborety. O rety! Bez namysłu w lewą rękę oba. Przydadzą się, jak będą goście, choć dla kuchni żadna to ozdoba. Mam nowe meble, nie poszedłem zatem na Przetwory. (Szkoda.)

Koleś: Lubisz seks spotkania we dwóch lub trzech?
Ja: Wolę sianokosy całą wioską.

Prawda, jaki jestem zabawny?


  • RSS