peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2008

- On zawsze nosił golfy. Nawet pod koszulę.
- Może ma coś z szyją…? Co można mieć brzydkiego na szyi…?
- Grzyby.

- To twoje czy wynajmowane?
- Wynajmowane.
- Tu jakaś rodzina z dziećmi mieszkała?
- Dlaczego?
- Bo tyle zabawek…

- Poproszę piwo.
- Z sokiem?
- Nie, z wapnem.

Przychodzi hydraulik. Z namaszczeniem
odstawia od okna głowę konia na kiju z dźwiękiem i przystępuje
do naprawiania kaloryfera. Po skończonej robocie głowa za pomocą
rąk hydraulika wraca na swoje miejsce. Ani słowa.

Na ten temat. Bo na temat instalacji
grzewczych rozmawiamy jeszcze z pół godziny, stojąc w kuchni
obok stołu, z którego błogosławi nas Pan Jezus.

Z komputera w kółko: „Jesteś
lekiem na całe zło”.

Wziąłem wolne, żeby pracować w domu. (Chciałbym tak pracować zawsze, ale chyba w tym życiu nie będzie mi dane.) W związku z czym jadę na Chłodną na śniadanie. (Chłodna stawia. Miła niespodzianka.) Po drodze odbieram listy ze starego mieszkania. Straciło klimat przez remont. Więc już nie żałuję. Potem idę do banku. Chciałem opierdalać. Ale doradca klienta w pierwszych słowach mnie poznaje. Kończy się na miłej pogawędce.

Fajne mam dziś rano. Chociaż nie zostałem blogiem roku. (Ale nadal mnie kochaj, jeśli chcesz.)

Wsiadam do 141 i czuję, że się nie zmieszczę, więc mówię, niech
się przesuną, bo przecież widzę, że tam na środku jest miejsce. Nikt nie
reaguje. Odwraca się tylko dziewczyna, której siedzę na plecach: „Dojedzie do
metra, to się zrobi luźniej”. ALE JA TEŻ CHCĘ DOJECHAĆ DO METRA! Mówię coś na
temat ciemnoty. Parę osób patrzy. Lecz nadal zero reakcji.

Zamykają się drzwi w połowie mojej łydki. Stoję jak
baletnica. Zastanawiam się, czy ten autobus ma zamiar jechać ze mną
zatrzaśniętym. Mam nadzieję, że nie będzie niczego mijał z bliska. Całe
szczęście, drzwi się otwierają i chowa się do środka łydka.

Ruszamy. Jak ja czasem nienawidzę tego kraju!

Rano

22 komentarzy

Moje życie wygląda teraz tak, że wstaję rano z łóżka i
pierwsze, co robię, to ciągnę za sobą grzejnik olejowy do łazienki. Dolce Vita!
A w radiu Złote Przeboje, które robi się coraz gorsze, słyszę: „Zasłoń okno,
żeby nie podglądywać sąsiadów”.

Nie podglądywam, bo jestem ponad to.

Kiedy otwieram rano oczy, mam cudowny widok.

Jebane zimno napierdala. Ale to podobno ostatni atak zimy. Dziesiąte
piętro: to podobno norma, że jest trochę chłodniej. Pan od grzejników miał
przyjść w środę. Ale przyjdzie w piątek. Radzę sobie. My się zimy nie boimy.

Rozgrzewka: spory kawał cytryny ląduje w herbacie. Tyle na
początek.

Domator

14 komentarzy

W Obiekcie koszmar. Wybiegam z myślą, żeby Tomba albo Saturator. Ale na zewnątrz straszny śnieg! To ja wybieram metro. W domu czeka na mnie wino i czytanie. Lubię to nowe mieszkanie.

Ale nie chciałbym aż tak bardzo się zmieniać.

W Obiekcie Pat obsypuje mnie brokatem i mam ten brokat
wszędzie, nawet rano, i się świecę. Nie jestem jednak królem nocy: młodzież
coraz bardziej daje o sobie znać. Powoli spadam. Zbliża się epoka kapci i
szlafroka.

Rano wiadomość na Gayromeo: „Siemano! Spotkano w realu?”.
Boli mnie głowa.


  • RSS