peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2008

Sezam

2 komentarzy

Uwielbiam poranne zakupy w Sezamie. Jestem nawet w stanie stwierdzić, że w Sezamie jest lepiej, niż w moim ulubionym Mokpolu na Stegnach.

- Poproszę salami, tylko niedrogie.

- Proszę pani, u mnie jest tylko drogie salami.

- Widziałaś? Ubrała się do kościoła, jakby była zima stulecia. Tylko po to, żeby to futro pokazać.

Nie ja

3 komentarzy

Podwójne zaproszenie na imprezę wywołuje we mnie smutne refleksje na temat teraźniejszości i przyszłości. (Przeszłość się nie liczy nawet w takich momentach.) Aby zabić rodzącą się chandrę, wybieram się z sąsiedzką wizytą do Ebo, na seans „Lekarstwa na miłość”.

Jest 22.00. Na dole zaglądam do skrzynki pocztowej i znajduję w niej list od Heleny Kapeć. Od razu mam lepszy humor.

Niestety, listonosz się pomylił.

SMS o 0.05

9 komentarzy

„Ruchałeś się w Victorii? Ja tak!”

Leciała woda ze spłuczki. Biły liczniki. Trzeba było coś z
tym zrobić.

Zaczęło się w piątek rano, kiedy pan Jasio wymontował
niedziałający dzwon (środek spłuczki), żeby wieczorem zamontować nowy. Po
wizycie pana Jasia w łazience leżały sobie osobno: korpus spłuczki i jej
pokrywa. Wychodząc spod prysznica, zahaczyłem niechcący o pokrywę. Spadła.
Zbiła się. Nie ma.

Zrewidowałem piątkowe plany. Cały dzień spędziłem na
poszukiwaniu pokrywy. Dowiedziałem się wiele o hydraulice. Przede wszystkim
tego, że szanse na samą pokrywę są nikłe. Mógłbym kupić całą spłuczkę. Ale
spłuczki mają dzwony. A przecież nowy dzwon został właśnie zakupiony i ma być
zamontowany wieczorem przez pana Jasia! Więc trochę bez sensu. Wybrałem opcję
tymczasową: klej. Kupiłem specjalny klej, specjalny pistolet do kleju (są
takie), postrzelałem klejem. Pokrywa została sklejona.

Wieczorem przyszedł pan Jasio, pokręcił nosem na zbitą
pokrywę, założył nowy dzwon. Lecz co? Woda leciała nadal. To jednak nie dzwon
był wadliwy, jak się okazało, tylko pływak; inny element spłuczki. Pan Jasio
pokazał mi, jak się wymontowuje pływak. Kupiłem nowy na placu Grzybowskim.
Założyłem. Woda już nie cieknie. ALE.

Po założeniu tego, co powstało z posklejania kawałków
pokrywy, okazało się, że nowy dzwon (niepotrzebnie zakupiony) działa na
zasadzie naciśnięcia przycisku, a nie ciągania ciągadła. Tymczasem
spłuczka  działała dotychczas dzięki ciągadłu właśnie. Cóż było robić. Założyłem
pokrywę taką, jaka ona teraz jest. I teraz wodę spłukuje się tak, że poprzez
otwór, w którym było wcześniej ciągadło, wkłada się palec do środka w
poszukiwaniu przycisku. Następnie ten przycisk naciska się w celu uzyskania
strumienia wody. Problem polega na tym, że ciśnienie tego strumienia nie jest
zbyt imponujące. Czasem trzeba nacisnąć dwa razy.

Ale działa.

Echo

5 komentarzy

- Podobam mu się. I to jest najgorsze.
- Dlaczego najgorsze?
- Bo on mi się nie podoba!!!
- Ale jako Marilyn, czy jako Sabrina?

„Sześć żon miał, tak mu się z kobietami nie układało. W końcu poznał taką jedną, po studiach. Miała jedną nogę krótszą, ale w porządku była”.

Wychodzę z bramy. „Drzwi otwarte”, mówi domofon do starszego pana wchodzącego do środka.
- To dobrze, że otwarte! – odpowiada domofonowi pan.
- Rozmawia z panem! – uśmiecham się do pana życzliwie.
- Ma zdrowie! – stwierdza pan. – Gada i gada!  Jak w domu kobita.

Wyedukowani

5 komentarzy

Jadę na Chłodną po świetlny miecz, który dostałem od Anki
Baumgart i który gdzieś się zawieruszył po imprezie. Jest!

Wracam z nim tramwajem do domu. Obok mnie trójka: dwie
dziewczyny i chłopak. One solarium, on siłka. Spojrzenia utkwione w nic.

Wspominają niedawne, trudne czasy szkoły.

- A WOS miałaś, wychowanie o społeczeństwie?

Potwarz

1 komentarz

Ciuch dnia: płaszcz Versace, 2720 zł. W metrze wyświetlane
są reklamy firmy (?) LuxLux.  Hasło tej
krzyżówki: „nie dla ciebie” (vide wywiad z Masłowską w ostatnim Dużym Formacie).

Komunikacją publiczną podróżuje zapewne wielu konsumentów
luksusowych dóbr. Cholernie wielu.

Emeryci i nauczyciele nerwowo zapisują adres strony, na
której można dokonać zakupu.

After

3 komentarzy

Po imprezie zabieram parę osób z zakładu pracy i lądujemy u
mnie. Ja ląduję na podłodze. Zasypiam. Ktoś wyjmuje kołdrę, ktoś inny poduszkę,
a jeszcze ktoś inny kładzie przy mnie sztuczny zielony liść. Nikomu nie chce
się iść.

- Co się działo, jak mi się urwał film?

- Siedzieliśmy do ósmej. Konrad pojechał do domu po
magnetofon i kasety. Puszczał nam pieśni patriotyczne.


  • RSS