peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2009

Renata ma książkę „Fioletowa krowa”. Wróżymy z niej sobie tak, że podajemy numer wiersza – i ten wiersz, na który trafiamy, to jest tak jakby dla nas wróżba. Podaję liczbę, która oznacza przypadającą w tym roku okrągłą rocznicę moich urodzin. I co? I trafiam na prawdopodobnie jedyny wiersz z tego tomu, który znam. Zawsze tak jest. A jaki to jest wiersz? Audena. „Patrząc na gwiazdy, wiem, że jestem dla nich zerem I z ich punktu widzenia mogę pójść w cholerę”. Ładna wróżba.

„Lecz chociaż, patrząc w niebo, wmawiam sobie podziw
Dla tych gwiazd, które ktoś jak ja guzik obchodzi
Nie mogę przeciaż przysiąc – przyznam się nieśmiało -
Że za dnia którejś z nich mi strasznie brakowało.”

Cały ja.

Psikus

4 komentarzy

- A popatrz, fikus wypuścił już drugi liść w ciągu niecałego miesiąca! Pewnie mu tutaj dobrze.
- Może dlatego, że jest podlewany?

Na wystawie lumpeksu jeszcze stoi choinka. Jeszcze ją
przykrywa wata. Jeszcze jakiś łańcuch, gdzieś z tyłu.

Cicha noc, stoję przed wystawą z siatą. Wracam z nocnego.
(Mógłbym tu napisać: wracam Nowym Światem, ale to nocny jest na Nowym Świecie, a
ja stoję na Świętokrzyskiej.) Zastanawiam się: czy ta choinka też z odzysku? A
ta wata?

Tyle lat służyły Helmutowi i Heldze!

A kiedy się znudziły, tutaj, do nas, trafiły.

Idziemy do Kinoteki. Siedząc pod salą, obserwujemy ludzi, którzy nadciągają z popcornami. Hordy! Masy! Tak już się przyzwyczaiłem do popołudniowych seansów w Muranowie, że aż jestem przerażony. Mirka twierdzi, że na dodatek jestem socjopatą. Ale później razem ze mną dzielnie szuka miejsca, wokół którego rozlega się popcornowa pustka. Znajdujemy takie miejsce i siadamy.

Przed „Obywatelem Milkiem” puszczają trailer filmu „Krwawe Walentynki 3D”.

- Założymy takie specjalne okulary i pójdziemy?

- Zwariowałaś?

- Chodź, i będziemy krzyczeć w tych momentach, kiedy nikt inny nie będzie krzyczał.

Jedziemy z panem instruktorem po ślimaku.

- O, a co tam się pali w dole?
- Chyba jakiś samochód się kopci… Ale ty nie patrz, ty patrz prosto! Ja zobaczę i ci powiem!

Jakaś wyprzedaż. Coś w rodzaju targów taniej sztuki. Oglądam rzeźbę Dalego za 50 zł. Ale 50 zł za ołówek z gumką zanurzony w białej farbie? Odkładam. Biorę za to książkę „Marksizm i śmierć” – oryginalne wydanie, w formie skoroszytu. Nie pamiętam teraz, ile kosztowała.

Już po wyjściu stamtąd przychodzi mi do głowy, że taki Dali może by ucieszył Agatę. Chcę wracać, ale nagle spotykam Helenę – dawną znajomą z krakowskich czasów. Helena gdzieś mnie zabiera. I nie znosi sprzeciwu.

Tak mija noc. Rano w radiu mówią, że 20 lat temu umarł Dali.

Ale ja się nie przejmuję, ja tańczę.


 

W tym budynku mieszka wiele starych małżeństw. Za ścianą mam jedno z nich.

Kłócą się zazwyczaj od 5 rano do południa. Zaczyna ona. Od razu pełna agresja. On rozkręca się powoli. Najpierw stara się być spokojny. Na dobre wrzeszczy dopiero koło 10.00. Przekrzykują się, rzucając najlepszym mięsem.

Potem nagle wszystko się urywa. To jest dopiero cisza!

Wyobrażam sobie, że chcieliby się nawzajem pozabijać, ale nie mają już siły.

Śni mi się, że urządzam swój nowy pokój w akademiku.  (Nie wiem, dlaczego akurat w akademiku.) Ja
to się zawsze urządzę, więc przeżywam sen z detalami. Tu ustawiam biurko, tam
lampę. Wszystko pięknie się mieści, pięknie świeci. Lubię zmiany. I jak zwykle
jestem z siebie dumny. I jak zwykle temu uczuciu dumy towarzyszy jakiś dziwny
niepokój. Jak to w życiu.

Budzi mnie SMS: „Jadłeś już śniadanie?”. Zaczyna się całkiem
niezły dzień.

- Jak ci się podoba moja nowa poduszka?
- Ale na niej są dwa łosie przedzielone serduszkiem.
- No tak…
- A gdzie łania?
- Wyjdź!


  • RSS