peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2009

Jeśli przesileniem wiosennym jest niechęć do robienia czegokolwiek, ogólnożyciowe załamanie, czucie się jak dupa oraz tak, jakby się kogoś zamordowało (czyli czucie się jak mordercza dupa), to ja pierdolę, ale właśnie to mam.

Przesilenie wiosenne usprawiedliwia bycie dla wszystkich niemiłym oraz spożywanie małych ilości lekkiego alkoholu już od południa, prawda? Ale nic nie usprawiedliwia wyłączenia prądu w całym bloku około godziny 18.00. To jest dopiero przesilenie! Zaraz będzie ciemno, skończy się bateria w laptopie i co wtedy? Winda nie działa, a tak wysoko jest dziesiąte piętro…

Kładę się spać, bo akurat spać chce mi się ciągle, więc mogę się kłaść o dowolnej porze. Przez sen słyszę, jak uruchamia się drukarka. Ona zawsze robi tyle hałasu. Czyli jest prąd. Sen staje się przyjemniejszy.

Po jakimś czasie budzi mnie dzwonek do drzwi. Z reguły nie otwieram, jeśli nikogo się nie spodziewam. Ale może ma to związek z przesileniem?

- Dzień dobry panu! Wszystkiego najlepszego na święta i na cały rok od kominiarzy!

- Przepraszam, ale myślałem, że pan w sprawie jakiejś awarii.

I TRACH! drzwi.

A teraz siedzę, zapalone wszystkie światła, i mnie nurtuje: czy kominiarze nie powinni chodzić w inne święta? I co, jeśli sprowadziłem na siebie pecha?

Muszę chyba do kogoś zadzwonić w tej sprawie.

Stoję przy bankomacie, podchodzi do mnie starucha.
- Mogę panu zaproponować do domu?
I wkłada rękę pod futro.
Myślę sobie: kurwa, pod tym futrem jest niewiele rzeczy, które można mi zaproponować.
A to tylko gazetka Świadków Jehowy.

Nagle, z czymś w rodzaju przerażenia:

- Ty, włosy ci odrastają!
- Tak, ale chyba nie ma w tym nic patologicznego? – jak zwykle zachowuję spokój.

Zmierzając do domu, idę powoli za panem, któremu jedna noga
robi na boki. Oczywiście zauważa, że się patrzę. Całe szczęście, obaj doskonale
wiemy, że to zwraca uwagę. I nie musimy udawać, że nie zwraca. Jest git.

A co w tej historii robi zdziwaczały staruszek?

Staruszek wsiada z nami do windy. Lustruje plecak, czapkę
kolarzówkę
i kraciastą koszulę Pana Nogi.

- Jeździ pan na rowerze? – nie wytrzymuje.

- Nie. Jestem niepełnosprawny.

 

Na wernisażu Budnego i Rogalskiego w CSW Maleń pyta mnie:

- A ty kiedy będziesz miał tu wernisaż?

Po czym orientuje się że powiedział coś nie tak, i dodaje szybko:

- Bo każdy powinien mieć tu wernisaż. Ja też będę miał.

Idąc tym tropem, dzisiaj rano pomalowałem na balkonie fotel z Rastra.

- Katar jeszcze nie przeszedł mi na amen.
- Może dlatego, że jesteś niewierząca?

Wsiadam do tramwaju z
fotelem (tak, po takim zachowaniu można mnie ostatnio zidentyfikować na
warszawskich ulicach) i co słyszę? Dziewczyna rozmawia przez telefon: „to
słuchaj, to jak tak będzie, to ja będę wolała wziąć sobie nowego chłopaka, czy
nie wiem, co”.

Chciałbym jej powiedzieć, nauczony
wieloletnim doświadczeniem, żeby się nawet nie zastanawiała, tylko polegała na
pierwszym impulsie. Ale wszyscy patrzą na mnie jak na wariata. Więc nic jej nie
mówię, bo jeszcze zrozumiałaby na opak.

Wychodzę z sesji z przekonaniem, że psychoanaliza nie ma
sensu, że w ogóle nic nie ma sensu, że w ogóle ja nie mam sensu. Biegnę do
Tesco. Bliski płaczu, snuję się po tym strasznym miejscu w poszukiwaniu stoiska
cukierniczego. Nie znajduję. Trafiam za to na wędliny, gdzie moją uwagę
przykuwa wyeksponowana ładnie Kiełbasa Mnicha.

Przełykam łzy. Może jednak jest jakiś sens.


http://wyborcza.pl/1,75248,6371769,Jak_Ryszard_Nowak_przegral_z__szatanem_.html

Logiczne.

- Możesz mi przesłać ten scenariusz? – pyta Joanna.

- Nie – odpowiadam. Siedzimy w Przegryziu. Jest jeszcze
Renata i Anka. Jesteśmy we czwórkę. Już jest po manifie. (Chyba; oddzieliliśmy
się z Renatą na placu Trzech Krzyży, udając, że idziemy do Burberry.)

- Nie – dodaję – bo wyobraź sobie, że wysyłam to do takiej Jadzi.
I ona to ma na komputerze. I przychodzi do niej Honorata. I zagląda, i czyta, i
przesyła na swoją pocztę. A potem ze swojej poczty wysyła to innym osobom. I to
się rozprzestrzenia, zanim trafia we właściwe ręce. Tak nie może być. Mogę ci
dać wydruk do lektury.

- Dlaczego akurat do Jadzi i Honoraty? To seksistowskie! –
stwierdza nagle Anka.

I już zaczyna się dyskusja! Okazuje się, że jestem
szowinistą. Nawet zbytnio się nie bronię. Mów, co chcesz. Ja wiem swoje. Wszystkim
kobietom życzyłbym takich szowinistów. (I mężczyznom też.) Później rozmowa schodzi
na tematy polityczne i jako jedyny nie-lewak w towarzystwie dostaję zadanie
domowe: przeczytać „Doktrynę szoku”.

Trudno mi zakończyć notkę puentą. Bo jeszcze nie zacząłem.


  • RSS