peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2009

To idzie dojrzałość. Wczoraj zostałem omyłkowo wzięty za przedstawiciela Stowarzyszenia Żydów Kombatantów (całe szczęście, zostałem omyłkowo wzięty tylko przez telefon).

A dzisiaj po południu będę miał samochód.

- Po co ci samochód, jak ty jesteś tylko godzinę w tygodniu trzeźwy? – przesadza Mateusz.
- Po to, żebym się przez tę godzinę nie  nudził – przesadzam ja.

Przyrządzając jedną z dwóch potraw, jakie potrafię przyrządzić, odkładam przyprawy na półkę. Przewracają się – i po chwili jestem cały w oregano. Nigdy dotąd nie byłem cały w oregano. Jest to dla mnie nowe doświadczenie, do pewnego stopnia nawet ekscytujące. Na tyle, że układam na ten temat utwór okolicznościowy:

rano

jestem cały

w oregano

A ponieważ to się jednak wydarzyło po południu, jutro, skoro świt, posypię się sam. Żeby się delektować.

- Znasz tego z brodą?
- Nie.
- Aha.
- A ty znasz?

W środku nocy, zamiast do Nightdrivers, zadzwoniłem do kolesia, którego zapisałem jako Nie Odbieraj.

Listonosz zawsze dzwoni dwa razy. Naprawdę, mam takiego
listonosza, że najpierw dzwoni dwa razy domofonem, a później jeszcze wjeżdża z
przesyłką na górę i dzwoni dzwonkiem. Ponieważ przychodzi przed siódmą i
zakłada, że wtedy wszyscy są. Tylko nikomu nie chce się otworzyć. Skądinąd
zakłada słusznie i ze mną zawsze wygrywa. Choć, jak się zastanowić, to wygrywam
ja; później przynajmniej nie muszę stać w kolejce na poczcie.

Listonosz zawsze dzwoni dwa razy, więc dziś, między 6 a 7
rano, spokojnie leżałem sobie w łóżku, słuchając dźwięku domofonu. Nie
spodziewałem się żadnej przesyłki; postanowiłem nie wstawać. Myślałem: dostanę
awizo i przez cały dzień będę zastanawiał się, co to jest. (Domowa praca nad
życiową nadzieją.) Ale nie zadzwonił po raz drugi. Żadnego awizo też w skrzynce
nie było.

Więc któż taki mnie odwiedził o tak egzotycznej porze?
Oczywiście, przez cały dzień nie jestem w stanie przestać o tym myśleć. Może
przespałem przygodę? Ale, biorąc pod uwagę fakt, że stałem dziś przez
kilkanaście minut w metrze, w pociągu, w którym najpierw zepsuło się otwieranie
drzwi, potem wentylacja, a na końcu światło, myślę, że to może znowu jest jeden
z tych dni.

Jeden drugiemu coś powiedział w Dwa na Trzy, ten z dłuższymi
włosami temu w bluzie z napisem Nowy Teatr na plecach. Coś mu zaproponował. Tamten
w szoku; długo nie mógł się zdecydować. Aż podparł głowę rękami. Właściwie nie
wiem, czy w końcu się dogadali, bo zająłem się niedogadywaniem przy własnym
stoliku.

Co można zaproponować w Dwa na Trzy? Sześć na Dziewięć? Ależ
ja lubię wtykać nos w nie swoje sprawy!

Kończę obiad. Mama już skończyła, bo nie wzięła dokładki; dokładki biorą synowie. Mama bierze do ręki „Gazetę Kuracjusza”, którą przywiozła z sanatorium. Przegląda tytuły.
- „Leczenie cukrzycy”, „Zdrowe oczy”, „Schorzenia narządów ruchu”, „Silne bóle mięśni i stawów”… Wiesz co? Ja ci to zostawię. Poczytasz sobie.

Nie wiem, jak przekonać drukarkę, że ma załadowany papier.
Wsuwam, wysuwam, błagam, modlę się, przeklinam. Nic. Nie wiem, skąd przychodzi
mi do głowy, że przekona ją rzucanie po mieszkaniu koszem z papierami. Kosz
wpada na komodę, z komody odłupuje się kawałek okleiny. I jestem z tym zupełnie
sam, sam muszę to sobie wyrzucić; tylko przed samym sobą mogę się czuć głupio.
Sam muszę coś z tym zrobić.

Całe szczęście, mam naklejki z Jezusem, które dostałem
kiedyś od Radka. Jezus pokazuje na swoje otwarte serce, nad nim napis Happy New
Year, a obok butelka szampana.

Nie wiem, kto wymyśla takie rzeczy.

- Cześć, mamo. Tutaj świeżo upieczony kierowca…

- Dziękuję! To znaczy, gratuluję…!

Pewnie sobie pomyślała: „O Jezu, mam normalnego syna” i od razu wzięła się za dziękowanie.

Karma

4 komentarzy

Coś, co przez pół godziny,
siedząc w Karmie, brałem za spotkanie dwóch wariatów, którzy w każdej chwili
mogą mnie zaatakować, okazało się udzielanymi w miejscu publicznym
korepetycjami z jakiegoś gardłowego języka, przetykanymi okrzykami po polsku i po
angielsku (w rozmaitych konfiguracjach).

Dobrze, że nie uciekłem; bo
jeszcze pomyśleliby, że jestem jakiś głupi.


  • RSS