peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2009

- Zakochałam się.
- W kim?
- Jak zgadniesz za pierwszym razem, stawiasz mi kawę, jak za drugim…
- O nie, to w dupie mam, nie chcę wiedzieć.

Taki ze mnie chciwus!

Pierwsze kroki po powrocie kieruję do Grubej Kaśki. Po
zdrowym rodzinnym jedzeniu pora na coś niezdrowego w KFC. 8 rano. Jestem
pierwszym klientem. Zamawiam.

Pani ma kłopoty z zalogowaniem się do kasy.

- Jakie jest hasło? – pyta drugą panią.

Druga pani spogląda to na mnie, to na tamtą, i chichocze.

- No jakie jest hasło?!

- Pi… pipka.

Chuj z moim śniadaniem, chichoczą już obie.

To najbardziej tandetny początek, jaki można sobie w tej sytuacji wyobrazić – ale to był dla mnie ważny koniec: o śmierci Jacksona dowiedziałem się wcześnie rano i, co było i jest dla mnie do tej pory sporym zaskoczeniem – po prostu się rozpłakałem. A potem wyruszyłem w 150-kilometrową trasę, zmieniając radia na te, w których grali jego piosenki. (Ciekawe, dlaczego ani razu nie puścili nigdzie „I’m bad”?) A potem po raz pierwszy w życiu musiałem wezwać pomoc drogową, bo zrobiłem małą głupotę: chciałem pokazać chujowi tirowi jego miejsce. Niestety, on mi pokazał moje – na świeżo usypanym poboczu, z którego nie mogłem się samodzielnie wydostać. A potem po raz pierwszy w życiu zjechałem z trasy do warsztatu; stresująca sytuacja, bo oni w tych warsztatach zakładają, że ty się na wszystkim znasz i wszystko rozumiesz. A ja przecież jeszcze się nie znam, mam prawo jazdy od miesiąca. I co? I trafił mi się mechanik-jąkała, któego nie rozumiałem tym bardziej! O, życie!

A potem dowiedziałem się, że wszystko, co dolega mojemu samochodowi, to kupa błota pomieszanego z jakimś utwardzaczem pobocza, która przykleiła się do felgi i wprawia mój samochód w niezdrowe wibracje.

To jest dopiero tandetne!

Homo Demon

9 komentarzy

Ciekawe, co na to Dusia.

W autobusie trwa dyskusja na (zawsze) aktualne tematy polityczne.

- Buzek to Niemiec jest? Ja słyszałam, że Żyd.
- A ten Lewandowski, łobuz? Całą wschodnią Polskę sprzedał.
- Trzeci rozbiór Polski dzieje się na naszych oczach. Słyszał pan, kolej chcą, żeby Niemcy wzięli?

Krzysztof Zanussi w wywiadzie dla „Polityki”: „Poprosiłem parę miesięcy temu mojego studenta w Teksasie, żeby opowiedział mi o swoich życiowych wyborach. Odpowiedział, że miał tylko jeden: wybrać Nokię czy Motorolę”.

Wyobrażam sobie, jak on tego biednego studenta zanudza, chłopak rzuca coś na odpierdol się, a ten teraz chodzi i w wywiadach opowiada.

W sobotę rano myślę o tym, co się wydarzy wieczorem. Przeczuwam; okazuje się, że zgaduję. Zamyślam się. Myję talerz. Talerz pęka mi w rękach. To tanie. Lecz prawdziwe. Znowu zrobiłem sobie krzywdę.

Do windy wsiada mała, przygarbiona staruszka chodząca z kulą. (w sensie, z laską. Wyjątkowo nie wiedźma.)

- Które piętro? – pytam.

- Ósme – odpowiada.

Wciskam guzik, żeby już sama nie wciskała.

Kiedy winda rusza, kobieta się zatacza. Jest tak krucha. Trochę jestem przerażony. A ona:

- Pijana jestem! – śmieje się. Później tradycyjnie, że nie, że choroby, a jednak do sklepu chodzić trzeba. Ale kiedy już ma wysiadać:

- Nie zgubiłam kluczy? – sprawdza. – Mam! Grzeczna jestem!

I wysiada. Bardzo powoli.

Powinienem przestać dowiadywać się, co się dzieje na świecie. Chociaż sam nie wiem, dlaczego mnie to tak wkurwia – pewnie dlatego, że kiedy pada słowo „Polak” (w domyśle: ciemniak), dotyczy ono też w jakimś sensie mnie.

Intronizacja Chrystusa przez Polaków lekarstwem na upadek moralny na Litwie: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6745667,Chrystus_krolem_w_rejonie_wilenskim.html. A jakie jest lekarstwo na upadek intelektualny? Proponuję intronizację Madonny. Będzie parka.


  • RSS