peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2009

Kokoszone*

1 komentarz

Spektakle teatralne oglądam na płytach kupowanych w Traffiku.

Przerywam jeden i wychodzę na balkon. Na dole wielki czerwony chodnik przed klubem-restauracją „9” (nein!!!). I nic poza tym.

Wybrałbym się na nocną przejażdżkę. Ale mój samochód jest daleko stąd.

Pod blokiem wszystkie miejsca parkingowe są zajęte.

*http://www.myspace.com/brachaczekifochmann

 

Skręcam w prawo i nagle jadę za karawanem. W środku, jako żywo, trumna. Jasna. (Nie wiem, jakie są jasne drzewa. Chyba brzoza.) A w trumnie pewnie ktoś.

 

Rozglądam się, ale nie, nie wjebałem się w żaden kondukt. Ale  co teraz? Wlec się za nim? Trochę głupio. Wyprzedzać? No gdzie!?

 

A jak nagle zahamują – i uderzę? Albo nagle zahamują – i wyskoczy mi na maskę trumna, a z niej wyskoczy nieboszczyk? I go rozjadę? To już wolałbym być teraz za ciężarówką.

 

Zgubiłem ich na Wisłostradzie.

- dzis bylem na badaniu kolonoskopowym. rozpoznanie: zespol jelita
drazliwego. pisze o tym matce w smsie, dodajac, ze to glownie ze stresu
i ze musze sie do tego przyzwyczaic. a ona mi odpisuje, ze to dlatego,
ze unikam boga. ciekawe, co na to moj lekarz
.

- nie dopuszczasz boga do swojego jelita.

Kapitulacja

2 komentarzy

Zabrali mi fotel bujany. Najpierw rozpaczałem, a teraz: o, ile mam przestrzeni w mieszkaniu! Trzeba jeszcze zrobić selekcję rzeczy do piwnicy, wywalić jeden regał i kupić w komisie niski, długi stół zamiast tego stolika z Ikei, którego chcę się pozbyć, odkąd nie wiem skąd go mam. Będzie lepiej.

Tylko gorzej, bo jest zimno, a jeszcze nie grzeją. Tak jest co roku o tej porze (lub późniejszej). Nienawidzę. Dziś było szczególnie dotkliwie: przez cały dzień bardzo ciepło, a wieczorem niespodzianka.

Najpierw zamykam balkon. Potem rozbieram się i wskakuję z laptopem pod kołdrę. Potem wyskakuję i zakładam z powrotem skarpetki i koszulkę. Ale nic nie pomaga. Więc zdejmuję koszulkę i wciągam na siebie coś z długim rękawem. Nadal nie grzeje. Muszę iść zamknąć okno.

To już jest kapitulacja, proszę państwa. Nawet zimą śpię bez piżamki przy otwartym oknie.

Dziś w nocy spróbuję je otworzyć. Może jak będę spał, to dam się oszukać.

Zakończyła się żałoba narodowa, a tu zmarli kolejni górnicy. Masz ci los!
I co teraz? Reaktywować żałobę? Ci, co zmarli dopiero co, nie byli przecież
gorsi od tych, co zmarli wcześniej. Żałoba za trzynastu trwała czterdzieści
osiem godzin. Czyli za trzech kolejnych powinna trwać około jedenastu. Wychodzi
około trzech i siedem dziesiątych godziny żałoby za jednego górnika.

A może poczekać z reaktywacją, aż wszyscy górnicy umrą? To
też jest jakieś wyjście.

Przed głową państwa kolejna trudna decyzja do podjęcia.

Miałem takiego kumpla i kiedyś mnie wkurwiło, bo tak gadamy, a on ciągle, że chciałby poznać OSOBĘ, żeby ta OSOBA była taka a nie inna itp. Mówię mu: stary, co za OSOBĘ? Masz na myśli dziewczynę? Na to on, że jest gejem i że nie chciał mi o tym mówić, bo nie wiedział, jak ja to odbiorę. A ja mu na to: stary, mam to w dupie!

Chłopcy mają odpowiednio dobrane stroje i opracowany schemat przedstawienia. Uroczysta zmiana warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Śmierć, śmierć, śmierć. Wszędzie śmierć. Nawet muzyka nie leci na żywo. A oni maszerują, obracają się w prawo, w lewo, prezentują broń i robią jeszcze inne śmieszne rzeczy.

Chłopcy się bawią, mają poważne miny. Śmialiby się, gdyby to robiły dziewczyny.

Wizyta mamy

7 komentarzy

Trzeba się zająć niespodziewanie pojawioną mamą, a Agata dzwoni, żeby na kolację do Vincenta.

- Nie mogę.
- Co ona tak długo…? To jakaś okupacja?

- Na razie nie widać znamion okupacji. Zwykła wizyta gospodarcza.

Taki jestem zarobiony, że normalnie nie mogę. Usiłuję znaleźć na wszystko czas, ale jeszcze nie umiem. Czasu jest mało, za mało już, Kleopatro.

Wyczytałem ostatnio zdanie, które chciałbym mieć na nagrobku: „Cztery czy pięć razy zaśpiewały piosenkę o bezpowrotnym odejściu” (Jane Bowles, przeł. Paweł Lipszyc).

Ale jeszcze nie umieram, nie. Tak sobie tylko wymyśliłem.


  • RSS