peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2009

Anatomia

7 komentarzy

 

Przez dwa dni leżałem chory. Obserwowałem robotników kręcących się po moim balkonie. Trzeciego dnia wstałem. Musiałem się napić.

 

Wybrałem się do Ust Mariana.

 

Dostałem zadyszki pod Kolumną Zygmunta.

Światowiec

5 komentarzy

Jadę Volfrą z Hyatta do Polonii. Haj lajf! W Polonii wesele
Kini i Piotrka. A w taksówce – disco polo. Kiedy dojeżdżamy: „Biały miś”. W sam
raz na dziś.

Na weselu koleżanka z pracy. „Tyle słyszałam, że jest jakiś
Pip, ale nie wiedziałam, że to ty”. Z dwóch osób zrobiła jej się jedna.Dziewczyna ma teraz wakat.

Pan Tomek

4 komentarzy

Poszliśmy na wietnamską zupę na Stadion Dziesięciolecia. Na
wietnamskiej zupie ze Stadionu można spotkać młodych, modnych, prężnych i niekiedy
nawet pięknych obywateli miasta stołecznego Warszawy. To jest ich chwila z
biedą. Moment prawdy. Tak wypada. Choć zupa, co by nie mówić, niedobra. Ale weź
nie idź, weź nie pochwal, to cię zjedzą. Objadają się tą zupą w weekendy i mają
potem o czym gadać przez cały tydzień. „Nie byłeś jeszcze? Ale jak to…?”.

Poszedłem na zupę i zamówiłem sajgonki.

- Poproszę cztery sajgonki.

- Ile? Dwa?

- Dwa.

Sajgonki, przyznam, palce lizać.

 

Wjeżdżam na miejsce parkingowe, jak się zaraz okaże, równocześnie z rowerzystą, który wcześniej zapierdalał chodnikiem i chyba chciał tędy na ulicę wyjechać. Pyk, i już leży pod kołami. Przejąłem się. Wysiadam. A on wstaje, bierze rower i ucieka. Ale dlaczego? No, jego wina, ale dlaczego? Przecież nic mi nie zrobił.

Rano wsiadam do samochodu i zaraz wyrasta obok menel.

- Proszę pana, proszę pana, pan kupi monety.

- Nie chcę, dziękuję, nie zbieram.

- Proszę pana, będzie pan miał pięćdziesięciokrotne przebicie!

- Naprawdę, nie jestem kolekcjonerem.

- Proszę pana, ja nic nie jadłem od dwóch dni.

I głos mu się łamie.

Dałem mu pieniądze, w zamian dostałem zaśniedziałą królową Victorię z 1951 roku.

Wieczorem stoję przy bankomacie. Podchodzi inny. W puchowej kurtce i czysty.
- Proszę pana, ja przepraszam, ja nie chcę pieniędzy…

- To proszę się odsunąć.

- Proszę pana, kupi mi pan coś na kolację?
 - Spierdalaj.

Kawiarnia Nowy Świat. Tam niech szukają ukojenia.

Kaśka nie ogląda horrorów. Jak Kaśka „Nocny pociąg z mięsem”, który dla mnie śmieszny film był, a nie straszny, oglądała, bała się.

Dzisiaj o 20.00 stand up w Powiększeniu. Za darmo!

A jutro na Chłodnej:
http://chlodna25.blog.pl/archiwum/index.php?nid=14546884

Ni chłop, ni baba

1 komentarz

Nie pozwólmy, aby do Afryki przesiąknęła ideologia, która zaciera różnice między mężczyznami i kobietami – apelował wczoraj bp Robert Sarah z Gwinei.


http://wyborcza.pl/1,75248,7150853,Afrykanscy_biskupi_chca_powstrzymac_gejow.html

 

Jestem znany ze skrupulatności i przechowywania
najmniejszych świstków papieru noszących cechy dokumentu.

W tej sytuacji to doprawdy ironia losu, że jedyną kartą
gwarancyjną (z paragonem), której nie mogę odnaleźć, jest karta gwarancyjna
mojego trymeru do brody, który – jako jedyny z nabytych przeze mnie ostatnio
sprzętów – mi się zepsuł.

Nie, żebym miał brodę. W odróżnieniu od łysienia
plackowatego, w moim wypadku można mówić o zaroście plackowatym. Ale mam
trymer. Który nie chce się uruchomić. A jak odnieść go do naprawy gwarancyjnej
bez paragonu?

Znalazłem nawet dowody zakupu z 2005 roku, ale nie znalazłem
tego sprzed tak niedawna.

Oh, my
Remington, you hurt me.

 

- W wojsku takie pogody były najlepsze na ćwiczenia.
- Dlaczego?
- Dlaczego? Bo wojsko to nie przedszkole!


  • RSS