peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2009

Wszystkiego dobrego w nowym roku (bez zamienników).

Wracając dziś pociągiem do Warszawy, usłyszałem dwa zdania z zestawu tych trzech, które wkurwiają mnie najbardziej na świecie.

Pierwsze: „Co słychować?”. Drugie: „I co jeszcze powiesz?”.

Całe szczęście, żadne z nich nie było skierowane do mnie. Ale gdyby, nawet nie do mnie, padło trzecie: „Jesteś może teraz w domu?”, to wstałbym i jeszcze nie wiem, co bym zrobił temu kolesiowi, ale na pewno zrobiłbym mu coś strasznego.

www.petycje.pl/petycja/4731/ratujmy_program_tvp_kultura!.html


http://otwartabiblioteka.pl/

Arbeit macht frei.

Szaber macht kaput.

Zimna krew

6 komentarzy

„Może gdzieś pójdziemy?”.
Nie pójdziemy gdzieś, bo jest zimno. Gdzieś mam chodzenie w taką pogodę! Patrzę
przez okno na ten mróz i zastanawiam się, dlaczego nie zostałem lekarzem albo
innym zawodem, który można wykonywać na przykład w Portugalii.

To może coś na rozgrzewkę?
Biskup Pieronek potwierdza: pedały nie wejdą do królestwa niebieskiego. (http://www.tvn24.pl/-1,1634280,0,1,bp-pieronek-akty-homoseksualne-sa-amoralne,wiadomosc.html)

Teraz już mam pewność, że
przynajmniej po śmierci dadzą mi spokój.

Jak każe tradycja, babcia przyprowadza na wystawę wnuczka. Wnuczek
ma może 11 lat, może 13. Myślę, że jeszcze nie 14. Puszczony samopas, ogląda z
zainteresowaniem instrukcję obsługi Universal Penis Expandera. Babcia jest
jednak w pobliżu:

- Weź do domu! W domu poczytasz.

Przerażony chłopiec odkłada broszurę.

- Nie można!

- To przeczytaj i później mi opowiesz, co to jest. Nie
wzięłam okularów.


Co robi mechanik, któremu zostawiam samochód z wiadomością, że spierdolił się immobiliser? Zamyka go pilotem [!] i od dwóch dni nie może dostać się do środka. Rany boskie. A tu święta idą. Trzeba jechać.
 

No nic. Za to wczoraj na Chłodnej nic się nie zepsuło, przeciwnie. Po pierwszych oklaskach pomyślałem: „kurwa, przecież tu nie ma aż tylu moich znajomych”.  

Jak się okazało, klaskali też nieznajomi. Szacuneczek i ukłony dla wszystkich, którzy dotarli! Dzięki.

I do zobaczenia.

Do zobaczenia na Chłodnej 25 we wtorek 15 grudnia, czyli ten wtorek. O  20.00.

  

Baba w futrze przyciska mnie do ściany. Z tyłu jakaś inna przeraźliwie kaszle. Zasłonić twarz szalikiem?

 

Tak, zasłonić, bo z przodu coś zalatuje. Patrzę: młoda, siedzi bokiem. Wpieprza kanapkę  z Oscara. Fuj. Wziąć odświeżacz  powietrza, taki najtańszy, z kerfura, z jedynką. I ją spryskać.

 

Ta w futrze wysiada. Przyglądam się jej: wcale nie taka gruba. Pewnie bała się, że spadnie, jak będzie zakręcał. I dlatego tak się we mnie wciskała.

 

Otwieram książkę Małgorzaty Rejmer: „Tramwaj wiezie Polaków w dobrobyt, na który zasłużyli po 123 latach zaborów, 6 latach tortur niemieckich i 44 latach dymania przez Rosjan. […] Polacy mają w sobie wiele ran, zarobaczonych i brudnych, które śmierdzą”. No dobrze, i co z tego, to przecież wiadomo.

Od mechanika podwozi mnie do Konstancina ojciec z dwoma dresami.  (Z Konstancina mam 710). Jestem pełen wdzięczności, ale rozmowa jakoś sie nie klei. Wreszcie: coś nie widać ludzi na przystankach, pewnie autobus dopiero co jechał.

- A to nic, jadę do pracy – mówię.

- Zawsze zdążysz się spóźnić!

I już jest wesoło. Wysiadając z samochodu, życzę im z rozpędu wesołych świąt.


  • RSS