peep blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2010

 

W Kerfurze wre dyskusja o Czarnym Romanie, który zrobił tu
przed momentem awanturę.

 - To ten, co żonę zabił? – pyta kasjer, kasując mój kefir.

- Nie, inny – odpowiadają panie z kas samoobsługowych.

- A ja tak słyszałem.

- To Czarny Roman! – krzyczy kobieta z kolejki.

- Jak? – kasjer.

- Czarny Roman! – kobieta. 
– Niech pan w internecie wpisze.

Wszystkiemu przysłuchuje się z zaciekawieniem Murzyn (Afropolak) z torbą
„Domowe laboratorium”.

 

Wychodzę ze szpitala, w którym leży teraz matka braci,
Jadwiga. Za wycieraczką znajduję jakiś biały świstek, pasek papieru. Wyrzucam
go, wsiadam do samochodu. Biegnie do mnie menel. Ta karteczka oznacza, że
pilnował mi auta, teraz domaga się zapłaty! Podobno rano się zgodziłem. Może i
się zgodziłem, nie mam pamięci do meneli, nie mam serca po lewej stronie. Grożę
mu strażą miejską. Też sobie zawód znalazł! On staje tak, że niby nie mógłbym
wyjechać, ale nie mam zamiaru zostać tu ani chwili dłużej. Z tyłu na niego
trąbią, macha rękami, odchodzi.  

Ruszam. I myślę: jedziesz, kurwa, jedziesz.

Do Gazety Wyborczej napisała rodzina. Osławione sprzątanie psich kup uznali za niehigieniczne. Bo jak później tą samą ręką matka ma podać dziecku biszkopcik?

A gdyby zamiast biszkopcika matka serwowała dziecku gówno? Miałoby to piękny wymiar symboliczny. O praktycznym nie wspominając.

Z soczewkami jest problem przy zakładaniu. Tego nigdy się nie
nauczę, podobnie jak parkowania samochodu. Precyzja to nuda!

Nie ma z nimi problemu przy wyjmowaniu. I jest problem,
kiedy się gubią.  Tak, wtedy jest
największy problem. Ostatnio, po kilku minutach szukania, wymiotłem jedną zza
kosza w łazience. I miałem dylemat: bo niby naszukałem się, ale czy
należy wkładać sobie do oka coś, co teraz już jest wprawdzie czyste, ale
wcześniej było brudne? Na czym były ślady kurzu, środków chemicznych, naskórka,
włosów? Odrobina człowieka, odrobina psa?

Oczywiście będzie bez puenty.

Poliki

1 komentarz

Jeszcze tylko do piątku będę nosił śruby w szczękach. Śni mi się jedzenie. Nie tylko po nocach.

Wychodzę z psem.

- Ma pan świnkę?

Takie mam poliki.


http://www.egzorcysta.pl/

 

Weźmiesz udział w tym wydarzeniu? Nie. Nie. Nie. Nie. Nie.
Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie.
Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie.
Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie.
Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie.
Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. NIE! NIE!!! NIEEEE!!!!!!!!!!!


Ona naprawdę przeżegnała się przed wejściem do sklepu „Bielizna Damska Duży Biust”.

Aż się odwróciłem i z kimś się zderzyłem.


Ciekawe, czy poseł Iwiński* zaparkował w tym miejscu na
Marszałkowskiej, przed PKO BP, gdzie są zrobione miejsca parkingowe na pół
chodnika i postawiony dyskretny zakaz parkowania. To taka pułapka prawa. Oni
tam ciągle zwijają auta na lawety. Na każde moje trzy przejścia tamtędy, raz, a
dobrze, coś się dzieje. Miasto się bogaci. Prosta robota, łatwa kasa. Tych, co
parę kroków dalej handlują płytami „na sprzedaż tylko z gazetą” albo
sznurowadłami, albo szmatami, albo rękawiczkami – nie rusza. Straż miejska,
zamiast zająć się psimi gównami, ma czyste ręce.

To świat agenta Tomka. Ojczyzna prowokuje nas do grzechu, bo
ma już gotową pokutę i dużo wolnego miejsca w kieszeni.

*
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7636121,Awantura_posla_Iwinskiego_ze_straznikami__Grozil_im.html

 

Wychodzimy z trójwymiarowej „Alicji w krainie czarów”.

Jeszcze się trzęsę ze strachu, bo w ostatniej scenie wleciał
na mnie motyl.

- Ale mnie uwierały te okulary – mówię, żeby odwrócić uwagę
od trzęsienia.

- A ze mnie spadały.

- Aaa, zapomniałem, że jestem opuchnięty.

 

A i tak przeszedłem ewolucję: od Ryszarda Kalisza, zaraz po
operacji, do – otóż to, do kogo? Już parę razy słyszałem:

- Wyglądasz jak taki polski aktor… Tylko jak on się
nazywa?

 

No właśnie. Nikt nie wie, jak on się nazywa.


  • RSS